• Magda Chołaścińska

Ilustracje na iPadzie

Około 5 lat temu, jeszcze na starym blogu na blogspocie stworzyłam wpis o swoim wielkim odkryciu - rysowaniu na iPadzie! Ale dużo zmieniło się od tego czasu... Tamtego bloga już dawno nie ma, a rysowanie na iPadzie stało się całkiem powszechną techniką. Świadczy o tym również ilość zapytań dotyczących tego zagadnienia, które dostaję niemalże codziennie. Chciałam więc krótko opisać moje doświadczenia w tej materii, ale wiecie co? Nie da się! Dlatego też postanowiłam stworzyć serię wpisów na ten temat. Dziś na dobry początek opowiem o sprzęcie samym w sobie, od czego zaczynałam, a czego używam teraz. Pokażę Wam też przegląd moich ilustracji, które powstawały przez lata na poszczególnych iPadach. Jeśli brzmi to dla Ciebie ciekawie, zapraszam do lektury!

Wielkie odkrycie i pierwsze kroki.

Mój pierwszy iPad kupiony kompletnie rekreacyjnie był to iPad Air 16 GB 9.7". Dlaczego go kupiłam? Pomyślałam, że taki gadget będzie na pewno super do oglądania filmów, przeglądania internetu, moi znajomi mieli iPady i fajnie im się z nich korzystało, postanowiłam, że też zrobię sobie taką przyjemność! Sprawdzę, zobaczę. Jako gadżeciara, bardzo się z nim polubiłam i często korzystałam, przeglądając i sprawdzając różne apki, oglądając YouTube...i tak nadeszła przełomowa dla mnie chwila, kiedy to zobaczyłam, że...halo, to na iPadzie da się rysować?!

Otóż da się. Postanowiłam zgłębić temat. Jako, że pracowałam do tej pory korzystając z pakietu Adobe, poszukałam czy nie mają jakiejś rysunkowej aplikacji w swojej ofercie i tak też zainstalowałam Adobe Illustrator Draw. Kolejnym krokiem było udanie się do najbliższego sklepu z elektroniką i zakup możliwie najtańszego i najrozsądniej wyglądającego rysika (odezwała się tu moja ostrożna natura - najpierw sprawdź, potem inwestuj). Zakupiłam jeden z najprostszych stylusów Wacom Bamboo kompatybilny z iPadem i teraz już nic nie stało na przeszkodzie, żeby zacząć rysować :)

Tu chyba warto powiedzieć parę słów o tym jak rysowałam do tej pory. Moje ilustracje tworzyłam na papierze, skanując je i obrabiając lub przerysowując po raz kolejny za pomocą zwykłego tabletu komputerowego i programów z pakietu Adobe. Niestety taka technika miała dla mnie dwa wielkie i demotywujące mnie minusy. Rysując ilustrację na tablecie graficznym, owszem, grafika pojawiała się od razu na ekranie komputera, ale dyskomfort rysunku na jednej płaszczyźnie (tablet pod ręką) i obserwowanie efektu na drugiej (ekran przed oczami) był dla mnie nie do zniesienia. Natomiast przyjemność uzyskiwana przy rysowaniu tradycyjnym, uciekała w momencie kiedy zaczynała się zabawa z obrabianiem, czyszczeniem i przerysowywaniem ilustracji w późniejszym etapie. To po prostu okazało się być nie dla mnie. Jestem z natury dość niecierpliwa, lubię pracować szybko, często pojawiają się w mojej głowie nowe pomysły i lubię kiedy mogę je zrealizować w możliwie sprawny sposób. Nie bez znaczenia była też moja obecność w social mediach i internetowym świecie. Chciałam móc szybko dzielić się stworzonymi przeze mnie ilustracjami ze światem.

Te wszystkie minusy znikły podczas rysowania na iPadzie. Rysowałam na ekranie, efekt widząc od razu pod moim elektronicznym ołówkiem, a jednym kliknięciem ilustrację przenieść mogłam do programu graficznego i dalej nad nią pracować lub opublikować ją na facebooku lub instagramie. Prosto i szybko, dokładnie tak, jak tego oczekiwałam. Do tego pojawił się trzeci czynnik przemawiający bardzo na korzyść mojego nowego tabletu. Mobilność. Mogłam rysować w pociągu, w kawiarni, mogłam zabrać go na wakacje, do rodziców, nie ograniczało mnie nic w tej kwestii i dało dużo wolności w tworzeniu.


Ta wolność twórcza zaowocowała nowymi pomysłami. Historia o tym jak zaczęłam tworzyć portrety to materiał na osobny wpis, ale chciałabym Wam pokazać moje pierwsze portretowe ilustracje, ponieważ powstały właśnie za pomocą tego sprzętu :)


A ile to wszystko kosztowało?

iPad (którego już miałam w domu) kosztował około 2000 zł (ale głowy nie dam!) + Stylus (około 30 zł)= około 2030 zł


Czas na kolejny etap.


Jak na pewno wiecie z własnego doświadczenia, im bardziej zagłębimy się w daną technikę, im więcej wiemy, tym większe wymagania zaczynamy mieć. Dokładnie tak samo było w moim przypadku. Chciałam rysować bardziej precyzyjnie, dokładnie. Chciałam korzystać z różnych pędzli, chciałam móc pracować z dywersyfikacją nacisku pióra. Jednym słowem, pewna tego, że forma pracy mi się sprawdza, chciałam wejść na wyższy poziom.

Pod koniec 2016 roku zapadła więc decyzja, poprzedzona researchem, o zakupie iPada Pro w komplecie z dedykowanym mu Apple Pencil. Długo zastanawiałam się co będzie dla mnie kompromisem między jakością, a ceną. Nie oszukujmy się, to jest inwestycja, a sprzęty z jabłuszkiem do tanich nie należą. Zdecydowałam się więc na zakup iPada Pro 12.9", 32 GB pojemności i 4 GB RAM. Do tego dedykowany Apple Pencil. Jeśli chodzi o oprogramowanie, na początku postanowiłam zostać przy Adobe Draw, jednak z czasem zaczęłam również testować zachwalany wszędzie Procreate. O moich doświadczeniach w tej materii napiszę jeszcze w osobnym wpisie!


Jakie były moje wrażenia po tej sprzętowej zmianie? Uwierzcie, kolosalne. Po pierwsze dokładność. Apple Pencil świetnie współgrał z ekranem. Opóźnienie pojawiania się linii w stosunku do końcówki rysika było niemalże znikome. Kolejna sprawa to wielkość. Zdecydowanie wygodniej pracowało mi się na tym większym ekranie, tym bardziej, że nowy model wyposażony był w lepszej jakości wyświetlacz. Absolutnie nie czułam się rozczarowana żadnym aspektem pracy na tym sprzęcie. Poczułam natomiast dużą motywację do tego, aby jeszcze lepiej poznać jego funkcje i udoskonalić swój warsztat.

Na tym iPadzie pracowałam zdecydowanie najdłużej (4 lata) i muszę przyznać, że sprawdził się fantastycznie. Stworzyłam na nim naprawdę ogromną ilość ilustracji, portretów, mapek, od tych powyżej począwszy na tych poniżej skończywszy.


Pod koniec używania tego iPada zaczęłam testować również aplikację Adobe Fresco, na której pracuję do dziś.

Z czystym sumieniem powiedzieć mogę, że praca na tym sprzęcie pozwoliła mi rozwinąć skrzydła. Kiedy go kupowałam pracowałam jeszcze w agencji reklamowej, marząc o tym, żeby na rysowaniu oprzeć zawodową przyszłość. Kiedy jednak znajdzie się "swoje" narzędzie i kiedy nabierze się tej pasji i determinacji, którą daje odpowiedni dla nas środek wyrazu, to mam wrażenie, że tego nie da się już zatrzymać! Chce się tworzyć, chce się rozwijać i chce się działać! Obecnie moje wszystkie ilustracje powstają na iPadzie, odnalazłam też swój styl, który rozwijam i doskonale.


A ile to wszystko kosztowało?

iPad Pro 12.9" 32 GB (3599 zł) + Apple Pencil (około 500 zł) = 4099 zł


A jak jest dziś?


Dziś pracuję na iPadzie Pro 12.9" o pojemności 1 TB z wyświetlaczem Liquid Retina, a do tego mam Apple Pencil (2 generacji).

No i teraz najważniejsze pytanie. Skąd ta zmiana? Skoro byłam tak zadowolona z poprzedniego modelu to po co był mi ten zakup?


Złożyły się na to dwie kwestie. Pierwsza, myślę że dość naturalna - mój sprzęt po prostu się już wyeksploatował. Używając go codziennie i pracując na nim wiele godzin, po 4 latach miał prawo przejść na emeryturę! Bateria była już bardzo słaba, pojawiły się spore trudności z zapisem większych plików. Rysik nie współpracował już najlepiej, przerywał i przycinał linie. To wszystko spowalniało moją pracę i przyprawiało o frustrację. To jasne, sprzęt się zużywa, a to był efekt czteroletniego użytkowania. Kolejna sprawa, zmiana aplikacji spowodowała, że odkryłam kolejne pola do eksploatacji i rzeczy, których chcę się nauczyć, jednak potrzeby aplikacji przewyższały to co mój sprzęt miał do zaoferowania. Technologia pędzi do przodu, mamy jako twórcy nieskończone możliwości wyrazu, a ja niesamowicie wsiąkłam już w świat rysunku cyfrowego i mój apetyt ciągle tylko rośnie!


Stąd zmiana i stąd decyzja. A dlaczego konkretnie ten iPad? Zależało mi na dużej pojemności oraz na najnowszych rozwiązaniach. Wszystko po to, żeby móc korzystać w pełni ze wszystkiego co obecnie interesuje mnie najbardziej w świecie digital art, móc szaleć z formatami i nie przejmować się, że mój sprzęt jest niewydolny.

I tak od około 3 tygodni jestem użytkownikiem nowego iPada Pro! Moje wrażenia? Zdecydowanie jest odczuwalny skok jakościowy. Największe wrażenie zrobiła na mnie precyzja i to jak doskonale rysik współpracuje z ekranem. Mam wrażenie, że wręcz płynie po powierzchni, co mi osobiście daje ogromną przyjemność. Do tego szybkość pracy - tu zdecydowanie jest poprawa! Najbardziej skomplikowana ilustracja, różne warstwy, pędzle, wielkość obszaru roboczego - nie ma tu już ograniczeń i sprzęt radzi sobie fantastycznie. Również bateria jest o wiele bardziej wytrzymała niż w poprzednim modelu. Miłym zaskoczeniem okazał się też świetny aparat! Często i chętnie z niego korzystam!


Jeśli chodzi o przykłady prac, które wykonałam na tym iPadzie, na razie mogę pochwalić się jednym portretem, chociaż prac na nim stworzyłam już więcej, ale obowiązuje mnie jeszcze tajemnica, także za jakiś czas na pewno zrobię update tej galerii!

A ile to wszystko kosztowało?

iPad Pro 12.9" 2020 1 TB (7399 zł) + Apple Pencil (599 zł) = 7998 zł


To co, czas na: podsumowanie, wnioski, przemyślenia!


Jak na pewno widać po moim wpisie - jestem zakochana w tej technice. Jednak czy będę Was namawiać do zakupu? Absolutnie nie! Mam świadomość, że taki rysunek może nie być dla każdego. Ale przecież nie wszystko musi być. To tak jakby twórca akwareli namawiał wszystkich do korzystania tylko z takich farb...sami rozumiecie. Czy warto sprawdzić taki sposób rysowania? Jasne, że tak! Ja jednak wychodzę z założenia, że nie ma sensu od razu inwestować w najnowsze modele o najlepszych parametrach, jeśli nigdy nie trzymaliśmy w dłoni takiego rysika i nigdy nie postawiliśmy nawet kreski na ekranie. Może się okazać, że to absolutnie nie Wasza bajka, a muszę również ostrzec, że nawet najwyższy model o najlepszych parametrach za Was nie narysuje ilustracji :D Także na pewno warto jest przetestować tablet przed zakupem. Jeśli nie macie nikogo znajomego, kto mógłby Wam pożyczyć taki sprzęt lub umożliwić testy, można się przejść do sklepu, gdzie wystawione są różne modele i popróbować sobie. Naprawdę czasem nawet chwila wystarczy aby ocenić czy jest sens w to brnąć. A jeśli jest sens i czujecie, że to jest coś dla Was, to nadal jestem zwolenniczką rozsądku. Warto rozpatrzeć wszystkie za i przeciw. Czy to ma być czysto rekreacyjna zabawa czy będzie to podstawa Waszej działaności zawodowej. Czy faktycznie potrzebujecie czegoś z tej najwyższej półki, czy dopiero się rozkręcacie i ta średnia będzie wystarczająca. Pamiętajcie, najważniejsza inwestycja to ta w Wasze umiejętności, technikę, styl. Warto tutaj poszukać balansu i równowagi między tym ile już umiecie i na ile duże są Wasze potrzeby sprzętowe. A jeśli, tak jak ja, złapiecie iPadowego bakcyla to już zbijam z Wami piąteczkę i zapraszam do moich kolejnych wpisów, które szykuje! Będzie trochę o przydatnych aplikacjach, poszukiwaniu własnego stylu...no i coś dla tych, którzy chcą zacząć, a nie wiedzą jak, czyli trochę się razem pouczymy!


***

A jeśli ten wpis Ci się podobał i masz ochotę go udostępnić i puścić dalej w świat to już z góry za to bardzo dziękuję!


0 wyświetlenia

© 2020 by atogrzywa